*Oczami Louisa*
–Skoro już o tym mowa to mam
pytanie: Mamy wolny bilet na rozdanie Europe Music Awards ? – zapytałem
chłopaków , którzy dziwnie na mnie spojrzeli, chyba zabrzmiałem za poważnie. –
Powinno się znaleźć kilka wejściówek. – stwierdził Liam spoglądając na rozpiskę
, którą trzymał w ręku . – Bo mam pewien pomysł … - kontynuowałem moją
myśl - Mogę zarezerwować jeden ? Katie przyjedzie akurat
do Londynu , i byłoby fajnie gdyby
wpadła na nasz występ . – powiedziałem z uśmiechem na twarzy. Wiem, że oni
również chcę poznać Katie i nie będą mieli nic przeciwko. – Jasne, mamy je do pełnej dyspozycji,
wejściówka jest twoja – uśmiechnął się Liam i zanotował coś w swoim notesie.
Zaczęliśmy przygotowywać piosenki , wokal a następnie ruchy taneczne, i tak
przez następne kilka godzin .
----------------
*Kilka dni później*
*Oczami Katie*
Obudziłam się nerwowa , i to bardziej niż kiedykolwiek . Było jeszcze ciemno, chwyciłam telefon aby zobaczyć godzinę. Przymrużyłam oczy, gdyż jasność ekranu raziła mnie w oczy. Była 5:11 . Wstać za prędko ale z drugiej strony spać też nie za bardzo. Poleżałam w łóżku jakieś 15 , może 20 minut i postanowiłam się podnieść . Pierwszy dzień matur. Pierwszy z trzech nadchodzących . Wiedziałam że to nie będą łatwe dni. Powędrowałam do toalety, wzięłam szybką kąpiel, i ubrałam się jak przystało : czarna sukienka i biała bluzka . Dodałam kilka dodatków jak ciemna bransoletka i mój szczęśliwy naszyjnik z sową. Nie zawiódł mnie trzy lata temu , to i teraz też nie zawiedzie. Włosy związałam w kucyk, i udałam się do kuchni, gdzie mama już przygotowywała śniadanie dla mnie i mojej młodszej siostry Annie. – Cześć Katie – przywitała mnie jak zawsze z uśmiechem. – Głodna ? Podekscytowana ? – dopytywała . – Bardziej zdenerwowana – usiadłam przy stole nalewając sobie kawy do szklanki. – Przecież będzie dobrze, uczyłaś się długo, na pewno sobie poradzisz – odparła i postawiła na stole talerz z gotowymi kanapkami. Zawołała Annie na śniadanie i wszystkie razem usiadłyśmy do stołu .
Po bezsłownym śniadaniu, podziękowałam , wzięłam swoją torebkę , i ruszyłam do szkoły. Po drodze spotkałam Mitchie która była jeszcze bardziej zdenerwowana niż ja , nawet nie wiem czy jest to możliwe . – To kiedy wyjeżdżasz ? – zapytała od razu, co mnie dość zdziwiło. – Za 3 dni , ale zacznę o tym myśleć , gdy napiszę te wszystkie egzaminy.. – powiedziałam bez większego podekscytowania. – Masz może jakieś plany ? – dopytywała się dalej . – Właściwie to … nie , nie mam . – skłamałam. Po co mam jej mówić o Louisie ? Sama nie jestem pewna co do tego spotkania, wolę się nie odzywać aby nie narobić zbędnych plotek. – Więc po co tam jedziesz ? – kontynuowała swoje pytania , które zaczęły mnie już powoli denerwować . – Od zawsze chciałam tam pojechać , sprawdzić mój angielski, zobaczyć i pozwiedzać , poznać inne kultury, poznać innych ludzi. – odpowiedziałam, lekko się uśmiechając . Nawet nie zauważyłyśmy kiedy znalazłyśmy się pod budynkiem naszego liceum. Z zewnątrz było całe białe , a wewnątrz były jasno-niebieskie ściany . Nie wiem czemu , ale przypominało mi trochę szpital, a kraty w Sali informatycznej czułam się jak we więzieniu. Skierowałyśmy się na wielką halę, gdzie było już kilka osób . Między innymi Rosie ze swoją „świtą” . Nikt mnie nie denerwował bardziej od tych wypindrzonych dziewczyn. Usiadłam z Mitchie na ławeczce po drugiej stronie tak aby grupa blondynek nas nie widziała. Za późno. – Dziewczyny, zobaczcie ! Ofiary losu się pojawiły . – usłyszałam jej piszczący skrzeczący głos. Po prostu udawałyśmy że jej nie widzimy i kontynuowałyśmy rozmowę o moim wyjeździe, co również nie przypadło mi do gustu , czułam się jakbym była przepytywana. Ale lepsze już to . Po około 15 minutach przyszli nauczyciele , i wyczytywali po kolei nasze nazwiska . Każdy usiadł na swoim miejscu . Spędziłam tam następne 120 minut , od którego będzie zależała moja przyszłość .
*Londyn. Oczami Louisa*
Siedziałem razem z Harrym przy śniadaniu. Po prawie nieprzespanej nocy , ledwo siedzieliśmy na swoich miejscach. Znowu ćwiczyliśmy do późna , no a później to już zaczęły się wygłupy, było trochę alkoholu. Poniósł nas melanż jak to mówią. Wyczułem wzrok Harrego na mnie. – Brudny jestem czy coś ? – zażartowałem . – Nie , po prostu się zastanawiam czemu tak ci zależy na tym spotkaniu z Katie . Lecisz na nią ? . – Cooo ? Nie. Zależy mi na spotkaniu z nią, przede wszystkim dlatego że piszę z nią już od dawna , jest dla mnie taką internetową przyjaciółką i fajnie by było spotkać ją poza twitterem – wyjaśniłem . – Wiesz chociaż jak wygląda ? – dopytywał Hazza . – Mniej więcej – odpowiedziałem . Szczerze to nie bardzo wiem jak wygląda , mam jej tylko jedno zdjęcie , i to na dodatek trochę zamazane . Wiem że ma delikatnie kręcone brązowe włosy, jasne morskie oczy, i mały pieprzyk na szyi, trochę podobny do tego co ma Liam . Jak tylko wróci dziś do domu, to przekażę jej moją specjalną niespodziankę , mam nadzieję że cię ucieszy . Uśmiechnąłem się sam do siebie i dokończyłem moje śniadanie .
_______________________________
Trzeci :)
Mam nadzieję że się podoba . :)
Jeżeli chcesz być informowana o nowych rozdziałach , napisz do mnie na twitterze ( @FunWithLouis )
Pozdrawiam , i zaczynam już pisać następny rozdział :)
Czekam na wasze opinie xx
Trzeci :)
Mam nadzieję że się podoba . :)
Jeżeli chcesz być informowana o nowych rozdziałach , napisz do mnie na twitterze ( @FunWithLouis )
Pozdrawiam , i zaczynam już pisać następny rozdział :)
Czekam na wasze opinie xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz